Wakacje są takim czasem, który każdy stara się możliwie jak najlepiej zaplanować, ponieważ dzięki temu ma możliwość na spędzenie bardzo ciekawego czasu. Przed osobami, które planują wyjazd jednak staje zasadnicze pytanie, a mianowicie to, gdzie warto jest pojechać na wakacje? Dzisiaj można już w zasadzie, jeśli ma się na ten cel fundusze, odwiedzić każdy kraj. Kiedyś, kiedy do dyspozycji było jedynie polskie morze, ludzie nie mieli podobnych problemów. W czasach komunistycznych szczytem marzeń był wyjazd do Bułgarii. Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze jeden fakt: że Polska także jest pięknym krajem i być może to właśnie w jej obrębie warto jest wyjechać. Czytaj dalszą część tego wpisu »
Kryzys gospodarczy daje się dzisiaj we znaki już każdemu. W Polsce w prawdzie mimo kryzysu zarejestrowano jeszcze dodatni wzrost gospodarczy, jednak ludzie mimo wszystko żyją coraz bardziej oszczędnie, zaciskają pasa, ponieważ boją się, że w każdej chwili mogą zostać zwolnieni z pracy, lub ich pensja może zostać obniżona. Jak więc podróżować w czasie kryzysu? Przede wszystkim trzeba rezerwować oferty w biurach podróży zdecydowanie wcześniej, wówczas ich ceny są o wiele niższe. Poza tym dobrze jest wyjeżdżać we wrześniu, jako że teoretycznie nie jest to już sezon na zagraniczne wojaże, ale mimo to nadal jest ciepło i warto wyjechać, podczas kiedy koszty naprawdę są zachęcające. Czytaj dalszą część tego wpisu »
Podróżowanie jest w obecnych czasach bardzo modne. W dodatku można już podróżować za stosunkowo niewielkie pieniądze, a okazji jest wiele, gdyż rozwój środków transportu umożliwił przemieszczanie się z miejsca na miejsce w bardzo szybki i bezproblemowy sposób. Jednak jeśli chodzi o podróżowanie i zwiedzanie można wyróżnić bardzo wiele korzyści, dla których powinno się starać jak najwięcej krajów odwiedzić i nie koniecznie jest to fakt, że dzięki temu będzie się na topie, a znajomi będą mogli oglądać zdjęcia na facebooku i zazdrościć. Przede wszystkim człowiek, który wiele w swoim życiu widział ma zdecydowanie szersze horyzonty jest bardziej otwartą osobą, potrafi dostrzec w innych kulturach i narodach wiele pozytywnych cech, które warto jest szanować. Czytaj dalszą część tego wpisu »
Nikt tak naprawdę nie wie, skąd się ten obyczaj wziął. Czy w pewnym momencie męska część populacji, która musiała polować i wypasać stada w odległych miejscach, stopniała do tego stopnia, że każdy plemnik był na wagę złota? A może chodziło o jakieś spory materialne, na przykład o dziedziczenie? Tak czy inaczej, od monogamicznych małżeństw i wszelkich wynikających z nich obowiązków Mosuo wolą luźne związki nazywane „małżeństwami z doskoku” lub „przechodnimi”. W ich społeczności, żyjącej nad otoczonym górami jeziorem Lugu na granicy południowych chińskich prowincji Junnan i Syczuan, wyboru partnera dokonuje kobieta. Zalecać się do siebie i zakończyć związek mogą jednak obie strony. I obie mogą być w kilku związkach jednocześnie.
Czytaj dalszą część tego wpisu »
Wariat zaślepiony miłością, samobójca czy może spragniony przygód zarozumiały podróżnik, który rzucił wyzwanie Pacyfiowi? Kiedy po zakończeniu drugiej wojny światowej nie mógł znaleźć transportu z Panamy do Sydney w Australii, gdzie czekała na niego żona, postanowił popłynąć do niej starym, niespełna dziewięciometrowym jachtem. Do pokonania miał niemal 9 tys. mil. O żegludze i nawigacji nie miał zielonego pojęcia. Czytaj dalszą część tego wpisu »
Przybrzeżne wody Japonii osiągają skrajne temperatury: od lodowatych do tropikalnych. Nic dziwnego, że życie morskie w tym regionie jest niezwykle zróżnicowane.Światło słoneczne przebija się przez pęknięcia w tafli. Grubsze kawałki lodu pobłyskujące turkusowo swój niesamowity kolor zawdzięczają algom. Z otchłani powoli wynurzają się mieszkańcy tego mroźnego świata: przezroczysty niebieski ślimak, różowa ryba z ogonem przypominającym wachlarz gejszy, jaskrawopomarańczowa tasza zwana zającem morskim, która wygląda jak bohater kreskówki o Pokemonach. Ten podmorski świat czeka na wizytę fotografa Briana Skerry’ego, który na plaży w rybackiej wiosce Rausu właśnie szykuje się do odwiedzin. Z aparatem w ręku wskakuje między kry i znika w głębinach Morza Ochockiego otaczającego półwysep Shiretoko.
Biegać na nartach można wszędzie: po śniegu w mazowieckich lasach, na Roztoczu, w dolinach Beskidu Niskiego czy we włoskich dolomitach
Wnętrze Wyspy Wielkanocnej, ojczyzny tajemniczych kolosów, skrywa setki jaskiń. Czy ich zainicjowana przez polską ekspedycję eksploracja pozwoli w końcu odpowiedzieć na pytanie: skąd przybyli mieszkańcy tej wyspy oddalonej o 3 500 km od najbliższego lądu?
– Ja!-ski!-nia! – krzyczy Rafał, pokazując ręką w górę. Huk fal zagłusza skandowane sylaby. Od godziny skacząc z kamienia na kamień, idziemy brzegiem Pacyfiku po północno-wschodnich rubieżach Rapa Nui, niedużej, przypominającej trójkąt wyspy. Europejczycy w 1722 r. nazwali ją Wielkanocną – od dnia, w którym po raz pierwszy przybili do jej brzegów. Czytaj dalszą część tego wpisu »
Trzask. Poczułem ból na czubku głowy, a po chwili w nogach. Kolejny trzask i wypuściłem z rąk czekany. Człowiek ma zakodowane, że uderzenie pioruna jest śmiertelne. Niestety. Dostałem drugi raz. I trzeci. Zacisnąłem zęby i parłem naprzód. Byle nie myśleć, nie myśleć, opanować strach…
Zaczęło się od kłopotów na lotnisku. Samolot Aeroflotu spóźnił się pięć godzin. Nie warto już było lecieć do Moskwy, skąd mieliśmy ruszyć do Delhi. Straciliśmy dzień. W Delhi musieliśmy kupić nowe bilety. Wreszcie wylądowaliśmy w Katmandu. Tam też problemy. Zbliżały się wybory do parlamentu i nikt nie miał czasu wydać nam pozwolenia na wyprawę. Włóczyłem się więc po ulicach, nie myśląc jeszcze o tym, co nas czeka w górach, jak nam pójdzie… Czytaj dalszą część tego wpisu »
Kolejna wyprawa opisana łamach National Geographic – tym razem coś dla grotołazów.
Koziorożec przeciska się przez Zwieracz. Postękując z wysiłku, pobladły, z paznokciami zdartymi o skały i nienaturalnie skręconą szyją Marion „Koziorożec” Smith pokonuje zacisk jako ostatni z 6-osobowego zespołu, klnąc przy tym jak szewc. Prześlizgnięcie się przez Zwieracz – kręty tunel zwężający się u wylotu do średnicy piłki koszykowej – wymaga gibkości jogina. Ręce wyciągnięte ponad głową – jak przy skoku „na główkę”, biodra nienaturalnie wypchnięte, nogi niewygodnie podkurczone. Czytaj dalszą część tego wpisu »